Blog red/akcyjny

Giełda jest jedynym znanym narzędziem wyceny marzeń

Archiwum: luty 2008

2008-02-27 23:57

Hossa na giełdzie to u nas “standard”

W systemie minionym, acz odbijającym się nam czkawką po dziś dzień, decyzje władzy były zawsze słuszne, a prawa ekonomiczne na czas nieokreślony zawieszone. Kryzysy, które siały smutek w kolektywnym sercu ciężko pracującego ludu miast i wsi, nieodmiennie inspirowane były przez niecnych kombinatorów, wrogów proletariatu, pachołków imperializmu zachodniego, manipulatorów i spekulantów. Linia partyjna była jasna – to wszystko „ich” wina. Co do tego nikt nie miał wątpliwości… Oczywiście, wyłącznie co do tego, że taka była linia partii.

Wrogowie ludu w swojej działalności dywersyjnej najczęściej uciekali się do dezinformacji. Na szczęście troska władzy o obywateli była tak głęboka, jak poezja Stalina. Działała cenzura, a czystość ideologiczna była egzekwowana staranniej niż czystość osobista. Dzięki temu część ludzi uwierzyła nawet, że prawo popytu i podaży może w tej części Europy przestać obowiązywać…

…kilkadziesiąt lat później…

Inwestorzy, niemający często doświadczenia na rynku akcyjnym, na fali reklam i ogólnomedialnego szumu związanego z trwającą na Warszawskiej Giełdzie hossą, masowo decydowali się na inwestowanie swoich oszczędności przez fundusze akcyjne wysokiego ryzyka, lub indywidualnie za pośrednictwem rachunków maklerskich na giełdzie. Wzrostom nie było końca, padał rekord za rekordem. Tylko ze strony KNF-u nieśmiało pojawiały się sugestie o nierzetelnym informowaniu klientów funduszy o ryzyku inwestycyjnym. Wątpliwości rozwiał pan z reklamy, z uśmiechem oznajmiający, że zapoznał się z prospektem emisyjnym i został poinformowany o ryzyku. Ekstazy dopełniała pojawiająca się pod koniec reklamy na ułamek sekundy informacja o… no właśnie, o czym? Nielicznych to jednak wtedy interesowało. Wzrosty trwały. Do czasu.

W połowie zeszłego roku nastąpiło odwrócenie trendu. Pierwszymi ofiarami bessy padły małe i średnie spółki, z czasem dołączyły do nich i te większe. Co działo się potem na rynkach, każdy kto ma w domu telewizor, wie. Nie każdy jednak wie, co niedługo potem zaczęło dziać się w okolicach rynków. Rozpoczęło się szukanie winnych, takiego a nie innego, zakończenia „Wiecznej Hossy”.

Pan Ludwik Sobolewski, Prezes Giełdy Papierów Wartościowych ogłosił, że skali kryzysu winni są „oni”, analitycy, którzy w swoich prognozach dają się ponieść poetyckiej fantazji. Skojarzenie choć brutalne, przywodzi na myśl przemówienia Pierwszych Sekretarzy, w których władza winą za niepowodzenia obarczała manipulatorów i spekulantów. Bo, czyż nie powinno się pisać „przecena”, zamiast „krach”, nie „bessa”, tylko „korekta”, nie „rzeź spółek” tylko „nieuzasadniona wyprzedaż”..? Pan Sobolewski raczył donieść nawet na jednego z analityków, którego podobno zbytnio poniosła wyobraźnia do Komisji Nadzoru Finansowego. Pech chciał, że członkowie Komisji, nie podzielili cenzorskich zapędów pana prezesa i wniosek oddalili.

Nic to. Wraz z końcem stycznia tego roku pan Ludwik Sobolewski zapowiedział powołanie rady etyki i ładu informacyjnego, która ruszyć ma już w marcu. Oczywiście lud inwestujący miast i wsi popiera w całej rozciągłości inicjatywę pana prezesa, w końcu winni „krachu” muszą zostać wzięci pod lupę tak, aby podobna sytuacja w przyszłości się nie powtórzyła. Przecież nikt nie wierzy w podszepty manipulatorów, że gdy wycena odrywa się od fundamentów, siła grawitacji prędzej, czy później musi sprowadzić ją w dół.

Kolejna rada etyki jest nam niezbędna. Niezbędna niczym dziura ozonowa. Zastanawiam się, kiedy wydane zostaną pierwsze Certyfikaty Nieomylności dla analityków i Dyplomy Właściwego Stylu Wypowiadania Się dla komentatorów rynkowych. W przekonaniu o konieczności wypracowania jednego systemu wartości i wspólnego zdania wszystkich analityków utwierdza mnie przykład, który pozwolę sobie przytoczyć.

Rada etyki w pierwszej kolejności powinna zająć się właśnie tym przypadkiem nierzetelnego informowania o realnej sytuacji na rynkach i wypowiadaniu kategorycznych sądów, które doprowadziły do strat wielu inwestorów.

Fragment artykułu z gazety Private Banking, nr IV, który na stronach między innymi Bankiera i Rzeczpospolitej ukazał się na początku czerwca 2007 r.

Co poradziłby Pan inwestorom, którzy skuszeni kilkuletnią hossą właśnie teraz masowo przenoszą na giełdowy parkiet znaczną część swoich oszczędności?”

„Chciałbym im powiedzieć, że robią słusznie. Trwająca hossa ma bowiem bardzo solidne podstawy w naszej sytuacji makroekonomicznej. Nie ma powodów, by przypuszczać, że taka sytuacja ma się ku końcowi. Nie podzielam, a wręcz uważam za mało fachowe, opinie mówiące, że jeśli dobra sytuacja na rynku trwa już od kilku lat, to jest to zbyt długo i musi się wkrótce skończyć. […] Moim zdaniem, jeszcze przez kilka lat będzie trwała korzystna sytuacja i dobre perspektywy dla osób i firm, które decydują się zarządzać pieniędzmi na rynku giełdowym.”

WIG 5 letni

„Obserwujemy w ostatnich miesiącach szereg interesujących zjawisk na naszym rynku. Przykładem jest choćby trwająca hossa budowlana. Czy kursy spółek z tego sektora mogą rosnąć bez końca? Nie przypomina to hossy internetowej sprzed kilku lat, która skończyła się gwałtownym załamaniem?”

Nie dostrzegam takich podobieństw. Hossa na rynku budowlanym jest wzrostem, który ma realne podstawy. Jest napędzana przez wciąż niższe ceny gruntów w Europie Wschodniej oraz przez niedoinwestowanie i skromność infrastruktury w porównaniu z Europą Zachodnią. W efekcie mamy w Polsce wielki potencjał wzrostu spółek budowlanych i developerskich, które zagospodarowują takie tereny. Tę hossę widać zresztą nie tylko na naszym rynku. Świetną kondycję branży budowlanej obserwujemy także na innych giełdach regionu.”

WBud

Konfrontacja przytoczonych fragmentów wypowiedzi z wykresami, nie wymaga komentarza. Chciałbym, aby wszyscy analitycy mogli pochwalić się taką sprawdzalnością swoich przewidywań. Staliby się perfekcyjnymi antywskaźnikami, a inwestowanie stałoby się proste, niczym rzucanie słów na wiatr. Jeśli nie domyślacie się Państwo, kto jest autorem tej prognozy, zapraszam do zapoznania się z całością materiału, pod tym linkiem.

Ta sama osoba w połowie sierpnia wypowiadała się w Programie Pierwszym Polskiego Radia przekonując, że „krachu nie ma”, a „spadki notowań na światowych giełdach to sytuacja przejściowa”, która wywołana była „zawirowaniami na rynku nieruchomości w USA”. Jeśli nie są to „nieodpowiedzialne wypowiedzi ocierające się o manipulację”, to co nimi jest?

W ustroju minionym kierunek partii był słuszny i zawsze właściwy, wydaje się, że w zamyśle prezesa Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych kierunek również jest oczywisty i przynajmniej pozornie słuszny. Kierunek ten to oczywiście północ. Ciekawe, czy panu prezesowi, tym razem ze wsparciem rady etyki, uda się pokonać grawitację.

visitor stats