Blog red/akcyjny

Giełda jest jedynym znanym narzędziem wyceny marzeń

Czwarta władza nad Trzecią RP

Wesoła nowina. Platforma Obywatelska pracuje nad ustawą o zmianie Ustawy o radiofonii i telewizji. Prace równolegle toczą się w kancelarii premiera i w Ministerstwie Kultury, a „zderzenie” ich wyników poznamy w kwietniu – donoszą media. Nowina wesoła tym bardziej, że rządząca partia dopiero teraz zastanawia się nad różnymi „koncepcjami” kształtu przyszłej ustawy medialnej, a zatem również nad formami finansowania mediów publicznych. (Jak bumerang powraca pytanie, nad czym zatem zastanawiała się partia przez ostatnie 6 lat i jak mają się do tego przedwyborcze zapewnienia o przygotowaniu do rządzenia.)

Zniesienie podatku od odbiorników radiowych i telewizyjnych, dla emerytów i rencistów ma być pierwszym krokiem na drodze do likwidacji abonamentu w całości. Jego miejsce miałby zająć Fundusz Misji Publicznej. Zmiana jest w sposób oczywisty korzystna dla medialnego koncernu państwowego. Do tej pory górną granicą budżetu państwowych nadawców były wpływy z głównego źródła finansowania mediów publicznych, czyli z abonamentu. Ze względu na ograniczoną możliwość windowania stawek przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, oraz niezadowalającą ściągalność abonamentu, państwowy moloch narzekał na braki budżetowe. Po zmianach to politycy zdecydują ile i na co (fundusz celowy) zostaną przyznane środki. POle do manipulacji zaorane.

Różnica od strony potencjalnego widza polegać będzie na tym, że po zmianach nawet dotychczasowe uchylanie się od opłaty abonamentowej, nie uchroni go przed finansowaniem tej świątyni kiczu i żenady (tak, to o Telewizji Publicznej). Politycy po prostu w końcu wymyślili skuteczny sposób na ściąganie telewizyjnego haraczu od wszystkich obywateli, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, kto za tę imprezę ostatecznie zapłaci? A roczny koszt utrzymania ekipy z Woronicza wraz z przyległościami to około 2 mld zł. Mimo to elektorat będzie rozpływał się w uwielbieniu dla Platformy, ponieważ większość obywateli wciąż nie widzi związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy wydatkami budżetowymi, a podatkami.

Ważą się również losy ograniczeń w emisji reklam, w publicznej telewizji. Wydaje się, że realne są dwa scenariusze. Ograniczenia pozostaną, a politycy uchwalą haracz dla komercyjnych stacji, które przerzucą koszty na reklamodawców, a oni z kolei na konsumentów, lub ograniczenia zostaną zniesione. W drugim przypadku, biorąc pod uwagę specyfikę naszej telewizji państwowej, czas oswoić się z komunikatem: „przerywamy reklamy, aby nadać audycję”.

Swoją drogą, jako sporadyczny widz TVP czuję się przez nią oszukiwany. Zgodnie z prawem nie powinna ona przerywać programów w celu emisji reklam, tymczasem zasada ta jest nagminnie łamana. Każdemu ważniejszemu wydarzeniu sportowemu towarzyszy seria kilkuminutowych komentarzy, skróconych wydań programów informacyjnych, wejść na żywo do studia i na stadiony, wszystko przeplatane blokami reklamowymi. Podobnie rzecz ma się z nadawanym na żywo hitem tandety TVP 2. „Taniec na lodzie” przerywany bywał w połowie emisji, z naiwnym uzasadnieniem „przerwy technicznej”. Prowadząca uparcie wmawiała widzom, że to koniec części pierwszej programu. Część druga rozpoczynała się zaraz po reklamach. Czy nie jest to jawna hipokryzja i obraza inteligencji widzów? Nie, to komercja. Dużo bardziej TVP obraża widzów poziomem większości swoich programów i gustami, którym hołduje.

Politycy powinni zastanowić się, czy gra jest warta świeczki. Zamiast utrzymywać dwa kanały i sieć redakcji regionalnych, może taniej byłoby wykupić stały, półgodzinny blok emisyjny w paśmie najwyższej oglądalności, w jakiejś komercyjnej stacji? Aktualnie rządząca ekipa mogłaby uprawiać tam polityczną propagandę do woli. Po programie pojawiałaby się plansza z podziękowaniem dla sponsora i logiem aktualnie rządzącej partii. Dzięki takiemu układowi rządzący mogliby, przestać plątać się w zeznaniach, opowiadając o doniosłej telewizyjnej misji krzewienia kultury i niesienia kaganka oświaty przed ciemnym ludem. Bo, misja publiczna jest jak yeti – wszyscy o niej słyszeli, lecz nikt nie widział. Chyba, że uznamy za misję telenowele, filmy B klasy, koncerty z playbacku, stronniczą publicystykę, tudzież serwisy informacyjne układane przez oficera prowadzącego - bo to jest trzon ramówki TVP.

Telewizja nie powinna być finansowana z budżetu państwa, ani z przymusowej daniny, jaką jest abonament. Może to rewolucyjna teza, ale uważam, że przepływ pieniądza powinien odbywać się w drugim kierunku. Telewizja powinna zarabiać nie tylko na siebie, ale i generować zyski! Najwyższy czas przyznać się do tego, że „misja” zakończyła się niepowodzeniem i rozpocząć restrukturyzację tego molocha. Zysk nie musi być najwyższym priorytetem tej spółki, ale powinien współgrać z pozaekonomicznymi celami, które stawia przed sobą ten nadawca. Pogodzenie ognia i wody jest możliwe. Wiele przedsiębiorstw realizuje cele społeczne, tuż obok działalności zarobkowej. Muszą być tylko zachowane odpowiednie proporcje. Nie można jednak zdzierżyć sytuacji, w której nieudolne zarządzanie i niegospodarność TVP, tłumaczy się jej szczególną pozycją na rynku medialnym.

Minister skarbu, pan Aleksander Grad ogłosił, że telewizja należy do strategicznych podmiotów, które nie będą prywatyzowane. Myślę jednak, że pomysł sprzedaży mniejszościowego pakietu w drodze oferty publicznej i wprowadzenie spółki na giełdę powinien zostać skrupulatnie rozważony. Takie posunięcie na pewno wpłynęłoby pozytywnie na transparencję procesów zachodzących wewnątrz firmy, a tym samym wymusiłoby zmiany w kierunku rynkowych przemian wewnątrz tego podmiotu. Niezbędne byłoby też zbudowanie profesjonalnej kadry zarządzającej i kadry pracowników średniego szczebla, których kadencje nie byłyby sprzężone z kalendarzem wyborów politycznych. Taki model zatrudnienia w spółce skarbu państwa jest możliwy, przykładem może być chociażby zarząd Giełdy Papierów Wartościowych, którego skład nie jest determinowany przez polityczne zawirowania.

Niestety. Wszystkie te zmiany zależą od polityków i żadna z tych zmian nie jest im na rękę, dlatego nie wierzę w sprawnie zarządzane, apolityczne media publiczne. Warto jednak pokazywać, że jest alternatywna droga przekształceń. Jeśli mimo to, ktokolwiek wierzy w dobre intencje PO i daje się przekonać, że media mogą zostać odpolitycznione przez polityków i restrukturyzowane przez urzędników, którzy na co dzień zajmują się powiększaniem deficytu, musi być hipokrytą, lub pracownikiem publicznej telewizji.

Zachęcam Państwa do przeczytania dwóch tekstów, które doskonale obrazują jak wygląda zarządzanie i materialna sytuacja telewizji publicznej w Polsce. Poniżej znajdują się odnośniki.

> Sześć głównych problemów TVP
> Komiwojażerka

Skomentuj

*
Udowodnij, że jesteś człowiekiem (nie jesteś skryptem spamerskim). Wpisz słowo-klucz, prezentowane na obrazku.
Anti-Spam Image


Komentarze: 3

  1. lutek | 2008-03-12 18:21 | IP: 213.238.64.*

    Bardzo celna analiza sprawy. Telewizja od wileu lat w mojej opinii to tylko narzędzie do dojenia. Raz reklamodawców, dwa widzów. A tym ostatnim za daje niczym nieskrepowaną możliwość chłoniecia prawdziwej wiedzy: czy prać w perwolu czy myś gary cilitem. Przerywajac te wartosciwe programy edukacyjne filem klasy B kupionym za pare dolców na wyprzedaży (Hity jakby się kto pytał) lub telenowelami gdzie drugorzędni aktorzy wypacają swój talent. Prawdziwa rewelacja!! Na skalę światową.

  2. mm | 2008-03-12 20:49 | IP: 85.222.29.*

    Gratuluję pomysłu - TVP sprzedać i kupować u komercyjnych czas na audycje misyjne. Wtedy na wszystkich kanałach TV będą tylko “Tańce ..”, “Cyrki”, “Gwiazdy” i inne Dody, Urbańskie i im podobne. A gdzie program dla ludzi inteligentnych - Teatr Telewizji, obiektywna publicystka wolna od “niezależnych doradców” albo filmy niebędące kryminałami ani komediami romantycznymi.

  3. rolex replica watches | 2010-08-25 4:04 | IP: 183.5.20.*

    Minister skarbu, pan Aleksander Grad ogłosił, że telewizja należy do strategicznych podmiotów, które nie będą prywatyzowane. Myślę jednak, że pomysł sprzedaży mniejszościowego pakietu w drodze oferty publicznej i wprowadzenie spółki na giełdę powinien zostać skrupulatnie rozważony. Takie posunięcie na pewno wpłynęłoby pozytywnie na transparencję procesów zachodzących wewnątrz firmy, a tym samym wymusiłoby zmiany w kierunku rynkowych przemian wewnątrz tego podmiotu. Niezbędne byłoby też zbudowanie profesjonalnej kadry zarządzającej i kadry pracowników średniego szczebla, których kadencje nie byłyby sprzężone z kalendarzem wyborów politycznych. Taki model zatrudnienia w spółce skarbu państwa jest możliwy, przykładem może być chociażby zarząd Giełdy Papierów Wartościowych, którego skład nie jest determinowany przez polityczne zawirowania.

    Niestety. Wszystkie buy http://www.watches-replica1.com