Blog red/akcyjny

Giełda jest jedynym znanym narzędziem wyceny marzeń

Brawo! Kolejne zakazy

Minister Infrastruktury pan Aleksander Grad wpadł na pomysł wprowadzenia ograniczeń w możliwości uzyskania prawa jazdy kategorii A dla osób przed 24 rokiem życia. Powodem jest rzekoma korelacja lekkomyślności z wiekiem delikwenta. Jako motocyklista, osoba rozumiejąca troskę państwa o swoją własność (czyt. obywateli), zwolennik zakazów i państwa opresyjnego, nie mam innej możliwości jak tylko przyklasnąć temu pomysłowi.

Co prawda dziecko w wieku 18 lat nadal będzie miało pełne prawo do czynności cywilno-prawnych, będzie podlegało obowiązkowi służby w Wojsku Polskim, będzie mogło rozbijać się tuningowanym 14-letnim Golfem z podtlenkiem rzepaku, założyć rodzinę i wesoło chędożyć, by potem z błogosławieństwem pana Giertycha otrzymać becikowe i móc zagłosować na PO. Ale na szczęście za kierownicą nawet Komarka, więcej nie usiądzie.

Nie od dziś przecież wiadomo, że umiejętność jazdy na motocyklu nabywa się wraz z przekroczeniem magicznej granicy 24 lat. Pan minister z pewnością jest już wielokrotnie starszy, dlatego chętnie zobaczę go w akcji, jak sobie radzi z opanowaniem Hayabusy, bądź jakiegoś skromniutkiego „litra”. Obawiam się jednak, że autorom nowego ograniczenia „litr” z motocyklami kojarzy się akurat w ostatniej kolejności…

Nie jest nowością, że w wielu kręgach, czym mniej na dany temat się wie, tym chętniej zabiera się w danej kwestii głos. Wygląda na to, że pan Grad uległ właśnie takiej tendencji. Pan minister zapewne wierzy, że jeśli pierwszy kontakt z maszyną rozpędzającą się do 100 km/h w mniej niż 3 sek. nastąpi w 6 lat po otrzymaniu dowodu osobistego, to w cudowny sposób kierowca taki będzie posiadał już wszystkie umiejętności niezbędne do bezpiecznej jazdy.

Nie chciałbym się stawiać w roli eksperta, ani broń Boże, otwarcie twierdzić, że pomysł ministra jest poroniony, ale warto zwrócić uwagę na garść faktów, które być może umknęły uwadze fachowców z resortu.

Po pierwsze, rozpoczęcie nauki jazdy motocyklem w wieku 24 lat ma się nijak do poziomu bezpieczeństwa na drogach. Liczy się doświadczenie oraz zdolności motoryczne, które w tym wieku mogą być już zdecydowanie gorsze niż jeszcze kilka lat wcześniej. Predyspozycje psychologiczne są różne dla różnych ludzi. Niektórzy mogliby jeździć bezpiecznie już w wieku 16 lat, a inni zabiją się na pierwszej prostej mimo 30 na karku.

Po drugie, wiele osób będzie jeździło bez uprawnień. W razie kontroli policyjnej, część z nich na pewno będzie uciekała. Gdy ma się dwukrotnie lepsze przyspieszenie niż radiowóz, to pokusa jest wielka. Jak wiele takich ucieczek kończy się tragicznie, chyba nie muszę dodawać…?

Po trzecie, jakim prawem wszystkich obywateli poniżej 24 roku życia traktuje się tak samo, czyli jak potencjalnych drogowych samobójców? Pobudka! Ludzie nie są tacy sami, ale ministerialna miara tego nie uwzględnia. Najłatwiej jest postawić zakaz, to przecież nic nie kosztuje, a rozwiązuje problem. Szkoda tylko, że stwarza kilka kolejnych.

Takim samym uzasadnieniem, można by przeforsować ograniczenia wyborcze dla osób poniżej 24 roku życia. Już wyobrażam sobie Jarosława Kaczyńskiego, ledwo widocznego zza mównicy, który mówi o pijanych erotomanach, którymi najczęściej są ludzie młodzi i którzy nie mogą mieć wpływu na tak poważne sprawy, jak wybieranie władz ustawodawczych.

Wracając do motocykli, pójdźmy o krok dalej. Wg statystyk najczęstszymi sprawcami wypadków z udziałem jednośladów są mężczyźni, dlatego należy zabronić im kierowania tymi pojazdami. Dożywotnio, lub do czasu zmiany płci. W wypadkach najczęściej biorą udział motocykle w kolorach czerwonym, niebieskim i czarnym, dlatego prowadzenie takich pojazdów będzie możliwe dopiero po zdaniu dodatkowego państwowego, płatnego egzaminu. Najwięcej wypadków z udziałem motocyklistów ma miejsce w miastach, dlatego miasta powinny stać się strefami wolnymi od tych wytworów szatana. Właściwie, po co się rozdrabniać, zdelegalizujmy motocykle, ileż istnień ludzkich to uratuje.

Statystyką da się wszystko uzasadnić. Również to, że największa ilość śmiertelnych wypadków motocyklowych dotyka ludzi w przedziale 18-24 lat. Tylko, czy ktokolwiek pomyślał, o tym, że ta grupa wiekowa wśród motocyklistów jest również najliczniejsza?

Coś, co w zamyśle ministra ma chronić młodych ludzi, tak naprawdę będzie dla nich tylko kolejną przeszkodą na drodze. Kierowcy bez uprawnień, będą przykładać większą uwagę do obserwacji pobocza, gdzie mogą kryć się policyjne patrole, niż drogi.

Cała nadzieja w kochanej Unii Europejskiej, która ma na sztandarach wypisany zakaz dyskryminacji kogokolwiek ze względu na cokolwiek. W tym wypadku mamy do czynienia z dyskryminacją ze względu na wiek. Być może już niedługo młodzi motocykliści dołączą do homoseksualistów, ekologów i Eskimosów, z dyskryminacją których Unia dzielnie walczy. Przy okazji może uda się wywalczyć dopłaty bezpośrednie do zakupu części eksploatacyjnych i zwrot akcyzy na wysokooktanowe paliwo. Wszystko oczywiście za pieniądze ze składek kierowców „puszek”. Niech żyje moto-socjalizm!

Skomentuj

*
Udowodnij, że jesteś człowiekiem (nie jesteś skryptem spamerskim). Wpisz słowo-klucz, prezentowane na obrazku.
Anti-Spam Image