Blog red/akcyjny

Giełda jest jedynym znanym narzędziem wyceny marzeń

Najlepsza giełdowa inwestycja

Giełdowe powiedzenie mówi, że inwestycje dzielą się na dwa rodzaje: zyskowne i długoterminowe. O ile jest w tym stwierdzeniu sporo prawdy, mówiącej dużo zwłaszcza o psychice wielu giełdowych graczy, to myślę jednak, że na przekór autorowi tego sloganu, można znaleźć rodzaj inwestycji, która łączy w sobie te dwie cechy. Istnieją inwestycje, które są zawsze zyskowne, zawsze długoterminowe i najczęściej są to najlepsze inwestycje, jakie możemy zrobić. Inwestycje w inwestycyjną edukację.


Sukces na giełdzie zależy od pięciu czynników: wiedzy i umiejętności, doświadczenia, psychiki, dostępu do informacji i szczęścia. Dostęp do informacji, zgodnie z literą prawa, każdy powinien mieć jednakowy. Nawet, gdy tak nie jest, dążenie do zdobycia i wykorzystania poufnych danych może doprowadzić do spotkania ze smutnymi panami z KNF-u. Polityka w tym zakresie jest bardzo restrykcyjna i dlatego zasada „mniej wiesz, krócej siedzisz” obowiązuje. Trzeba pamiętać, że sam dostęp do informacji jest ważny, ale wszystko, co potem, odbywa się na nasze własne ryzyko. Kolejnym czynnikiem jest szczęście, które jak wiadomo sprzyja lepszym. Dlatego najlepszą strategią jest rozwijanie pierwszych trzech czynników, na które mamy największy wpływ.

Można oczywiście czytać książki, rozmawiać z ludźmi z bogatym doświadczeniem, grać w giełdowe symulatory, ale moim zdaniem nic tak nie rozwija inwestycyjnej inteligencji, jak sama praktyka. Nawet, jeśli nie posiadamy żadnej wiedzy i doświadczenia, to jest to najszybszy i najskuteczniejszy sposób, żeby je zdobyć. Otworzenie rzeczywistego rachunku maklerskiego i wpłacenie na niego nawet symbolicznej kwoty, którą będziemy następnie obracać, to najlepszy sposób na skosztowanie giełdowego życia. To też najlepszy sposób, na znalezienie motywacji, do tego by uczyć się coraz więcej.

Dawno temu, gdy rynek giełdowy w Polsce dopiero raczkował, a ja byłem uczniem szkoły podstawowej, mój ojciec postanowił otworzyć dla mnie rachunek maklerski i wpłacić na niego niewielką kwotę pieniędzy. Nie znałem wtedy nawet takich pojęć jak hossa i bessa, nie wiedziałem, od czego zależą wyceny spółek, które codziennie śledziłem w gazetach i obserwowałem w telewizyjnej telegazecie. Był to czas wysokich prowizji giełdowych i opłat za prowadzenie rachunku, utrudnionego dostępu do jakichkolwiek informacji, zleceń składanych telefonicznie, lub osobiście i kilkusetmetrowych kolejek w zapisach na największe państwowe firmy prywatyzowane przez giełdę. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że mimo iż po drodze udało mi się, jak wielu innym zbankrutować, była to najlepsza finansowa lekcja, jaką w życiu dostałem.

Gdybym wtedy nie zainteresował się giełdą, nie byłoby mnie dziś tu gdzie jestem. Wiedza, którą można samemu zdobyć w formie praktycznej gry giełdowej, jest o wiele cenniejsza, niż to co można wyczytać w książkach i usłyszeć od znajomych. Takiej wiedzy, co dziwne nie przekazują w żadnej szkole na poziomie podstawowym, czy średnim. Z punktu widzenia nowoczesnej gospodarki, wydaje się kuriozalne, że edukacja szkolna skupia się na nauce o budowie pantofelka, właściwościach peptydów, czy pieśniach cerkiewnych, a nie daje nawet podstawowej wiedzy o funkcjonowaniu rynków finansowych. Rynków, które mają daleko większy wpływ na życie przysłowiowego Kowalskiego, niż większość procesów, o których uczy się w szkołach.

Skoro szkoły nie dbają o tak elementarną wiedzę, odpowiedzialność za finansową edukację dzieci spoczywa na barkach rodziców. Czym wcześniej rozpocznie się ta edukacja, tym lepiej. Gdy sam będę ojcem, na pewno zrobię to samo, co ponad 10 lat temu zrobił mój ojciec. W dzisiejszych czasach taka praktyczna nauka, dla niepełnoletniej osoby, która sama nie może posiadać rachunku maklerskiego, jest dużo prostsza. Dziś zlecenia składać można przez internet - kiedyś było to niemożliwe, a przekonanie maklera, by przyjął zlecenie od kilkunastoletniego dziecka było bardzo trudne ; )

Dlatego zachęcam Państwa do inwestowania w wiedzę, umiejętności, doświadczenie i szlifowanie charakteru, zarówno własnego jak i swoich podopiecznych. Jest to najlepsza inwestycja, jaką można zrobić, ponieważ nie wiąże się z żadnym ryzykiem, a zyski z niej będą procentować przez całe życie. Taka lekcja kosztuje, tyle ile zaczynając naszą przygodę z giełdą wpłacimy na rachunek. Powinna być to kwota, którą możemy stracić, a zarazem, której stratę odczujemy. Oczywiście stracić na giełdzie wszystko jest bardzo trudno i kosztuje to wiele wysiłku, ale jest możliwe. Jednak dzięki tej nauce na błędach, w przyszłości unikanie błędnych decyzji inwestycyjnych będzie dużo prostsze.

Skomentuj

*
Udowodnij, że jesteś człowiekiem (nie jesteś skryptem spamerskim). Wpisz słowo-klucz, prezentowane na obrazku.
Anti-Spam Image


Komentarze: 7

  1. Inwestor | 2008-04-02 16:24 | IP: 90.156.65.*

    ciekawe opracowanie

  2. Stasiek72 | 2008-04-02 19:02 | IP: 217.153.212.*

    Jestem historykiem z wykształcenia i nauczycielem PP od 2 lat (w szkole pracuję blisko 12 lat). We wrześniu 2005 r. kupiłem akcje PGNiG w ofercie na rynku pierwotnym i tak zaczęła sie moja przygoda z giełdą. Wcześniej moja wiedza na temat rynków kapitałowych była praktycznie żadna. Na studium podyplomowym, które robiłem, napisałem pracę o historii warszawskiej giełdy, potem stworzyłem małą biblioteczkę inwestora (Komar, Murphy, Buffett, przewodniki “Parkietu”, itd.). Teraz mam rachunki w 2 domach maklerskich i wiodę życie pracującego na etacie giełdowego spekulanta (nie działam na derywatach tylko na kasowym). Uczę w 2 warszawskich liceach i prowadzę w jednym z nich zajęcia giełdowe - co ciekawe większym zainteresowaniem cieszą się one wśród mniej zamożnej młodzieży. Problemów w szkole w zakresie nauczania o rynku kapitałowym jest wiele: bardzo dużo młodych osób żyje dniem dzisiejszym i po prostu nie jest zainteresowana jakąś tam giełdą; inni dość szybko się nudzą; większość kadry nie ma nadmiaru pieniędzy, które można by zainwestować i przez to do giełdy odnoszą się nieufnie, a przecież żeby o czymś nauczać, to trzeba sie na tym znać. Dużo nauczycieli PP nigdy nie miało żadnych akcji, więc trudno im o mówić na temat którego prawie w ogóle nie rozumieją w praktyce. U mnie w pracy kilka osób dało sie skusić ofercie agresywnym i mieszanym funduszom w czerwcu 2007 r., więc teraz nie są zbyt zadowoleni ze swojej decyzji. Takich osób także wśród nauczycieli PP jest pewno więcej. Za swój największy sukces w prowadzonych pół roku zajęciach giełdowych (poza PP) uważam deklarację jednej z uczestniczek (przeważają dziewczyny na zajęciach giełdowych), że niedługo otworzy rachunek w DM. Niedługo kończą się zajęcia z PP i krótko podsumujemy nasze działanie na rynku kapitałowym (na początku roku szkolnego kazałem uczniom zainwestować wirtualne 10 000 zł w dowolne papiery). Prawie wszyscy, którzy uczestniczyli w tym projekcie będą na sporym minusie (kupowali akcje w październiku), ale przynajmniej wyniosą jakieś doświadczenie z zakresu inwestowania.

  3. wojtek | 2008-04-02 19:26 | IP: 194.117.241.*

    Zgadzam się w całej rozciągłości. wcześniej probowałem grać na wirtualnych pieniądzach, ale ponieważ to nic nie boli, a zarazem nic z tego nie ma była to bardziej loteria niż próba solidnego inwestowania. Obecnie od ok. 1,5 miesiąca inwestuję na giełdzie i mam wynik ok. 10% zysku (po początkowych stratach), a mój wirtualny rachunek dalej jest na minusie. Tu muszę więcej się uczyć, czytać i pilnować rynku. Polecam inwestowanie rzeczywistych pieniędzy, wirtualne zostawmy niepełnoletnim, aby mogli się przyjrzeć rynkowi.

  4. ela | 2008-04-03 4:04 | IP: 166.128.43.*

    stasiek72 - pieszesz ze uczysz o gieldzie a twoja przygoda z gielda zaczela sie niecale 3 lata temu. jak mozesz uczyc o czyms o czym tylko przeczytales?

  5. Stasiek72 | 2008-04-03 5:20 | IP: 217.153.212.*

    Do Eli.
    Nie tylko o giełdzie przeczytałem, bo na niej spekuluję, więc mam jakieś podstawy praktyczne (jak pisałem nie zajmuję się pochodnymi) . Natomiast co do okresu, to się zgadzam, że 2,5 letnie doświadczenie, to niedużo. Tym bardziej, że jestem dzieckiem hossy, a większość tego czasu to rynek byka, więc trochę poważniejszych spadków na własnej skórze doświadczyłem w okresie lipiec-styczeń. Tych zajęć nie prowadzę tylko sam, staram się też organizować spotkania z maklerami i innymi osobami związanymi zawodowo z rynkiem kapitałowym. Poza tym zmusza mnie to do rozwoju (czytanie książek, udział w szkoleniach, nie wspominając o “Parkiecie” i bieżących komentarzach analityków).

  6. Marysia | 2008-04-17 22:43 | IP: 62.87.150.*

    Może moj komentarz nie bedzie tak fachowy jak artykul , bedzie dotyczył innej sfery:)
    mnie sie w calym artykule podobala ta historia ojca i syna,pozdrawiam

  7. rolex replica watches | 2010-08-25 3:54 | IP: 183.5.20.*

    We guarantee our Rolex Watch and Rolex Luxury Replica Watches aren’t just a simple imitation. We use the same fine materials and technology that the original does. Each Rolex Watch produced is examined carefully by our quality test department and every watch is inspected again before being moved out from our warehouse. It is our heartfelt desire that you do experience the joy of shopping when buying one of our Rolex Luxury Fake Watch at our site. We guarantee high quality
    and favorable price we offer. Best service you will receive from us. Any question please contact with us, we are happy to service for you .