Kto z nas nie chciałby prowadzić firmy w branży, w której klienci z gotówką w zębach przyprowadzani są nam sznureczkiem do kasy, a o to żeby przychodzili regularnie, dba państwowa policja. Nie trzeba niczego produkować, ani niczym handlować. Wystarczy przyjmować wpłaty, zaksięgować zysk, a resztę wypłacić z powrotem niektórym klientom. Nic prostszego – wystarczy sprzedawać ubezpieczenia komunikacyjne.
W „Rzeczpospolitej“ ukazał się artykuł o planach Ministerstwa Zdrowia dotyczących ubezpieczeń dla rowerzystów. Zgodnie z informacjami, do których dokopali się dziennikarze „Rz“ rozważane jest wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia OC dla wszystkich rowerzystów. Ba, w tym momencie wzywam na pomoc Muzę Precyzji, dla wszystkich rowerów.

Jak wiadomo każdemu kierowcy, Polska to taki dziwny kraj, w którym ubezpieczenie komunikacyjne obejmuje konkretny pojazd, a nie konkretnego kierowcę. Mając dwa samochody, musimy przymusowo zaopatrzyć się w dwie polisy OC. Czy jeżeli w życie wejdzie obowiązek ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej dla rowerów, posiadacze kilku takich pojazdów, co nie jest przecież takie niezwykle, szczególnie na wsiach, będą musieli hurtowo nabywać ubezpieczenia OC? Wydaje się, że tak.
Odstępstwo od tej zasady mogłoby stać się argumentem za zniesieniem absurdalnego przypisania polisy do pojazdu. Jednak, jak wiadomo samochodów jest znaczenie więcej niż kierowców, a wiec pociągnęłoby to za sobą spadek zysków ubezpieczycieli. Ale czy tak silne lobby pozwoli sobie na tego rodzaju strzał w stopę, pytam retorycznie.
Skoro każdy rower musiałby posiadać takie indywidualne ubezpieczenie, trzeba byłoby pomyśleć o jakiejś ewidencji. Tablice rejestracyjne, numery seryjne, karty pojazdów, obowiązkowe badania techniczne, coroczne przeglądy? Czemu nie. A piesi, dorożki, ciągniki, kombajny, wozy zaprzęgowe, deskorolkowcy, osoby jeżdżące na rolkach, hulajnogi, segwaye, quady? Proponuję dołączyć do tego zbioru jeszcze pielgrzymki i procesje. Wszyscy poruszają się po drogach i stwarzają niebezpieczeństwo dla pozostałych uczestników ruchu drogowego (szczególnie pielgrzymki, jak wiadomo, chodzą tylko i koleiny robią ;), każdemu przymusowo po NW, OC, AC, a co!
Idąc tokiem rozumowania zwolenników nowego przymusu, „rowerzyści są sprawcami wielu wypadków, a bez ubezpieczenia nie można pokryć kosztów naprawy z polisy sprawcy“, w takim razie obowiązkowe ubezpieczenie OC powinny wykupić również wszystkie dziki, łosie i jelenie. O tablicach rejestracyjnych nie wspominając…
W Polsce wg szacunków GUSu mieszka 22 mln rowerzystów, zakładając że niektórzy mają więcej niż jeden rower, a średnia cena OC wynosi 15 zł, dojdziemy do wniosku, że taki rynek może być wart nawet 400 mln zł rocznie. Uwzględniając to, że potentatem na rynku dobrowolnych polis tego typu jest PZU, można dojść do wniosku, że rząd może sprezentować tej instytucji całkiem pokaźną, stałą pozycję w tabeli przychodów.
To jednak nie wszystkie słodkości jakie politycy sprezentowali ubezpieczycielom. Od 1 lipca tego roku rolnicy mają obowiązek ubezpieczania przynajmniej połowy swoich upraw przed „klęskami żywiołowymi“. Za brak takich ubezpieczeń przewidziane są niewielkie (przejściowo, po 2010 r. sankcje zostaną zaostrzone) kary pieniężne – 2 euro od hektara. Ubezpieczyciele twierdzą ponadto, że dla rolników ten obowiązek jest korzystny! Skoro jest taki korzystny, to dlaczego producenci rolni nie wykupywali masowo takich polis z własnej inicjatywy? Dodatkowo ubezpieczyciel ma prawo arbitralnie odmówić zawarcia polisy - no ba, jeśli faktycznie ktoś sieje na terenach zalewowych, to po co mu ubezpieczenie? Co więcej, są tylko 4 podmioty uprawnione do sprzedaży takich ubezpieczeń: niewielkie Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych „TUW” w Warszawie, Concordia Polska Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych w Poznaniu, MTU Moje Towarzystwo Ubezpieczeń w Sopocie i … PZU.
Jak widać rządzący dbają o stałe źródła przychodów dla największego polskiego ubezpieczyciela. A może traktują gwarancję większych zysków dla PZU, jako kartę przetargową w negocjacjach z Eureko, w zamian za korzystne medialnie rozstrzygnięcie sporu właścicielskiego? Teoria skrajnie spiskowa, ale…

Świetny artykuł. Konkretnie i z humorem .
pozdrawiam:)
OC dla rowerzystów to by był niezły absurd. Zakładajac dodatkowo, że trzeba by było wykupic ubezpieczenie dla każdego posiadanego roweru, zrobiłoby się ciekawie. Mozna by zrobić na tym niezły biznes.