Blog red/akcyjny

Giełda jest jedynym znanym narzędziem wyceny marzeń

Archiwum: marzec 2009

2009-03-23 12:58

Test 15 sekund

- Nie ma ludzi zdrowych, są tylko źle zdiagnozowani – powiedział psychoterapeuta do swojego kolegi po fachu. - To smutne i inspirujące zarazem – odparł tamten – tylu klien… tfu, pacjentów.

Psychologia osobowości, szlifowanie umiejętności miękkich, szkolenia z zakresu NLP - magia dzisiejszego świata biznesu, gdzie psychoszamani sprzedają swoją wiedzę tajemną kadrze managerskiej zatopionej w miłości własnej. Nowoczesny manager jeżdżący Land Roverem nie ma czasu na rodzinę, nie ma czasu na przyjaciół, bo musi spłacać kredyt za swojego Land Rovera. Tę lukę idealnie wypełniają mu wszelkiej maści trenerzy (kołcze), psychoanalitycy i specjaliści od zarządzania osobowością. Biorą za to godne pieniądze, ale dzięki temu nowoczesny manager zna swoją wartość.

„Najlepsi trenerzy zarabiają po kilka tysięcy złotych za jednodniowe szkolenie. Dolna stawka za godzinę treningu to ok. 60 zł. To pozwala zarobić nawet 10 tys. zł miesięcznie“ pisze „Gazeta Prawna“. Czy te szkolenia są tego warte? Nie będę przekonywał, że nie. Po prostu zachęcam do wybrania się na kurs, gdzie usłyszy się opowieści o sile pozytywnego myślenia, roli misji i inspirującego przywództwa w organizacji, czy mocy programowania neurolingwistycznego, które po weekendowym szkoleniu pozwoli ci zmusić każdego do wejścia pod stół i zaszczekania.

Bo czym jest owa magiczna wiedza przekazywana na takich spotkaniach? Dostajemy danie składające się z podstaw klasycznej psychologii wymieszanej z truizmami, przyprawionej banałami, polanej gęstym sosem kłamstw i pseudonauki podanych razem na talerzu w jakimś ekskluzywnym hotelu przez do bólu pewnego siebie i aroganckiego kelnera-trenera.

Kliknij, aby powiększyć i paść na kolana… (znalezione w mailowym katalogu “spam”)

Czy wg mnie cała ta szamańska hucpa nie jest funta kłaków warta? Wcale tak nie myślę, co wbrew domorosłym kołczom, którzy nie mogą teraz doczekać się końca tekstu, aby wygarnąć mi w komentarzach, jakim ignorantem jestem, zaraz udowodnię na przykładzie bardzo użytecznego testu 15 sekund.

Test ten sprawdza się np. w czasie rozmowy o pracę. Osobie, która chce zostać zatrudniona w naszej firmie należy na samym początku wyjaśnić, że test sprawdza percepcję chronometryczną i mierzy indywidualne postrzeganie czasu. Osoba przeprowadzająca test musi posiadać zegarek z sekundnikiem, osoba poddawana testowi nie może patrzeć na zegarek. Jej zadaniem jest określenie przez powiedzenie „stop“ 15 sekund od momentu kiedy osoba z zegarkiem rozpoczęła test wydając komendę „start“. Czym wynik bliższy 15 sekund tym lepszy. Wyniki do 13 sekund oznaczają osobowość „surykatki“, pomiędzy 14 a 16 normę, a od 16 sekund do nieskończoności - osobowość „misia koala“. Co oznaczają te profile osobowości? Nie wiem, jeszcze tego nie wymyśliłem… ale sam zarys testu wygląda przecież dość profesjonalnie… mogłoby się sprzedać…

Oczywiście prawidłową reakcją na faceta z zegarkiem, który mówi do ciebie „jesteś surykatką“ jest śmiech, podziękowanie za zmarnowany czas i wyjście z sali rekrutacyjnej. Taką właśnie osobę należy zatrudnić! Jest wtedy gwarancja, że w świecie, gdzie można nauczyć się „programowania innych“ osobnik zachował kontakt z rzeczywistością. Czego życzę wszystkim.