Czy warto lecieć na Pandorę?
| Fabuła Avatara, nowego filmu Jamesa Camerona, opiera się na konflikcie o złoża surowca zwanego Unobtainium znajdującego się na odległej Pandorze. Jak dowiadujemy się z treści filmu, kilogram tego metalu kosztuje na Ziemi 20 mln dolarów. Oznacza to, że cena 1 uncji surowca to 622 070 dolarów. Wydaje się całkiem sporo, porównując do wyceny innych “pospolitych” metali. Prawda?
Na przykład cena złota w tej chwili to 1093 dolary za uncję. Jednak trzeba pamiętać, że dzisiejszy dolar w 2154 r. będzie wart o wiele mniej. Od początku swojego istnienia do 2004 r. dolar stracił ponad 92 proc. swojej siły nabywczej, czyli tak naprawdę wartości. Oznacza to, że dwieście lat temu wartość 1 dolara odpowiadała obecnej wartości ponad 14 dolarów.
Jednak jeżeli chcemy oszacować ile będzie wart dolar za kolejne 200 lat nie możemy zastosować prostej ekstrapolacji trendu, ponieważ w historii dolara miało miejsce jedno bardzo ważne wydarzenie, które sprawiło że dolar po 1971 r. nie jest już tą samą walutą co wcześniej. Chodzi oczywiście o załamanie się systemu z Bretton Woods oraz zniesienie wymienialności dolara na złoto.
Od 1971 do dzisiaj amerykańska waluta straciła 81 proc. swojej wartości i to właśnie tę tendencję wykorzystamy do próby oszacowania jego wartości w 2154 roku. Zakładając, że dolar co roku tracić będzie 4,43 proc. swojej siły nabywczej możemy wyliczyć, że za 145 lat będzie za niego można kupić tylko 0,00146659 dóbr, które można nabyć dzisiaj. Oznacza to, że aby posiąść siłę nabywczą dzisiejszego 1 dolara, w 2154 r. będziemy musieli posiadać aż 681,85 dolarów. Przekładając to na cenę złota, można oszacować wartość jednej uncji w połowie XXII w. na poziomie 745 267 dolarów, co daje prawie 24 mln dolarów za kilogram! Zatem cena 20 mln dolarów za kilogram Unobtainium w 2154 r. nie robi już takiego wrażenia. Można nawet zadać sobie pytanie, czy wydobywanie tego metalu nawet w ilościach przemysłowych byłoby w stanie sfinansować zakrojoną na taką skalę wyprawę międzygwiezdną? Można mieć wątpliwości. Na pewno jednak problem ten nie dotyczy filmowców, którym inwestycja w dzieło Camerona zwróci się z nawiązką. Produkcja i promocja Avatara kosztowała pół miliarda dolarów. Jednak wytwórnia i inwestorzy, którzy wyłożyli pieniądze na ten projekt mogą spać spokojnie. W pierwszy weekend wyświetlania film zarobił na całym świecie 242 miliony dolarów. W Polsce pierwsze trzy dni pokazów to 315 143 widzów i 7 803 451 zł wpływów do kas kin. Oznacza to, że średnia cena biletu na nowe dzieło Camerona to niecałe 25 zł. Jest to wyższa wartość niż dla średniej ceny biletu kinowego, którą wynosi 17 zł. Różnica, pomijając wyższe ceny biletów w weekendy (Avatar premierę w Polsce miał w Boże Narodzenie, z 2 tyg. opóźnieniem w stosunku do premiery światowej) wynika z tego, że film wyświetlany jest głównie w formacie 3D. To właśnie trójwymiarowa jakość obrazu może być powodem, dla którego przemysł kinowy, wbrew temu czym straszą organizacje antypirackie, nie umrze, a wręcz przeciwnie, ma szansę złapać drugi oddech. Tradycyjne kina wciąż mają ogromną przewagę nad większością zestawów kina domowego, a dzięki technologii 3D jeszcze zwiększają ten dystans. Kondycja branży nie jest zła. Wystarczy powiedzieć, że mimo “wielkiego kryzysu” ten rok dla polskich kin może okazać się rekordowy - po raz pierwszy liczba sprzedanych biletów ma szansę zrównać się z liczbą mieszkańców Polski. Swoją cegiełkę do tego bardzo dobrego dla polskich operatorów kinowych okresu dołoży najnowsze dzieło Jamesa Camerona.
Ciekawostka: Unobtainium to nazwa metalu wymyślonego przez inżynierów-miłośników SF jeszcze w latach 50., określająca ekstremalnie rzadki i posiadający niezwykłe właściwości hipotetycznie istniejący materiał, który z definicji jest rozwiązaniem każdego problemu konstrukcyjnego. |




